Piątek, 13 stycznia.
Wiało w nocy zdrowo, ciężko było spać, a wstać trzeba, bo znów jadę do Polski. Tym razem na trochę dłużej, zrobić porządek z kolanem. Chatka jest zabezpieczona, woda spuszczona z instalacji, włączone ogrzewanie słoneczne zaworów w piwnicy i odłączone akumulatory. Jak zwykle kominek zapakowany jest drewnem w taki sposób, żeby po powrocie do chatki jedną zapałką rozpalić ogień. Zajrzałem też do źródła, bo co jakiś czas kamienie się osuwają i zagrażają ujęciu wody.

Styczeń 14th, 2012 at 15:23
Dziś odkryłam chatkę!
Co za świat !
pozdrawiam serdecznie z Wrocławia,
Dusza Beskidzka