Piątek, 11 maja.

Jak było do przewidzenia, dzień skończył się z dawna oczekiwanym deszczem. Nawet z daleka słychać było burzę. Fajnie, bo raz, że deszcz jest niezbędny, żeby trawa rosła i źródełko było pełne, a dwa, że zrobiłem wielkie pranie, a na płukanie zabrakło mi już energii. Wypłukało się samo, deszczowy automat. Bardzo dużo satysfakcji dała mi praca na kominie, bo po odetkaniu korka kominek pracuje idealnie. Turysta pojechał do Lwowa, zostałem w chacie sam.

This entry was posted on piątek, Maj 11th, 2018 at 06:06 and is filed under Wiadomości Czarnochorskie. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply