Archive for the ‘Wiadomości Czarnochorskie’ Category

 

Niedziela, 12 listopada.

Listopad 12th, 2017Posted by admin

To oczywiście zdjęcie z zeszłego roku, ale w kotle Dzembroni tak może być i teraz. Przy samej chatce, według prognozy www.yr.no, deszcz, a we wtorek może nawet sypnąć śniegiem. Już sobie ostrzę zęby na znakowanie szlaku na Munczel w przyszłym roku. Z nowymi siłami, a zwłaszcza nowymi kolanami, powinno pójść łatwo. Może uda się przy [...]

Piątek, 29 września.

Wrzesień 29th, 2017Posted by admin

Dziś wracam do Polski. Ostatnia turystka wyszła z chatki dziś rano. Na dworze szron, zapowiada się piękna, bezchmurna pogoda. Jesień nastała na całego, trawy więdną i odsłaniają zagubione w trawie narzędzia. Zamierzam przejechać granicę bezstresowo, korzystając z pociągu Kijów Lwów. Cała przyjemność z jazdy tym pociągiem polega na tym, że odprawa odbywa się w czasie [...]

Czwartek, 28 września.

Wrzesień 28th, 2017Posted by admin

Dziś rano był pierwszy tej jesieni szron. Noc była bezchmurna, podobnie poranek, ale pompa ciepłej wody tylko dwa razy się włączyła , bo przyszły chmury i popsuły nadzieję na gorący prysznic. Założyłem już parawan, zasłaniający przed słońcem kolektor słoneczny i zwinąłem wąż ogrodowy, którym napełniałem beczkę prysznicową i myłem Hondzika. Hondzik już ustawiony na stoku [...]

Środa, 27 września.

Wrzesień 27th, 2017Posted by admin

Cały dzień był pod znakiem grzybów. Chciałem tylko uzupełnić jeden słoik rydzów, bo zostało w nim trochę wolnego miejsca, ale oprócz kilku kilogramów rydzów, jakie zebrałem, znalazłem jeszcze pięć dużych prawdziwków i to wszystkie zdrowiutkie! Całe grzybobranie zajęło mi pół godziny. Potem jeszcze turyści przynieśli grzybki, z którymi nie bardzo mieli co robić, bo jutro [...]

Wtorek, 26 września.

Wrzesień 26th, 2017Posted by admin

Prawdziwe może mgieł umiliło nam poranek w chatce. Rano jeszcze nie było wiatru, ale w ciągu dnia troszkę powiało. Nie na tyle, żeby to był jakiś problem, ale pranie kilka razy musiałem zbierać z łąki. Odwiedziłem źródełko i obniżyłem na zimę lustro wody w zbiorniku. Po drodze zebrałem tyle rydzów, że wystarczyło smażonych na wyżerkę, [...]

Poniedziałek, 25 września.

Wrzesień 25th, 2017Posted by admin

Kolejny dzień bez słońca. Mgła zapanowała na połoninie, ale już chociaż nie pada. Ziemia nasiąkła wodą, kałuże się odnowiły, więc i do źródełka woda pewnie płynie pełnym ciurkiem. Sąsiedzie przywieźli mi porąbane drewno bukowe i już z niego korzystam, bo przy temperaturze mniejszej niż 10 stopni, całą dobę grzeję w kominku i kozie. Grzybiarze chodzą [...]

Sobota, 23 września.

Wrzesień 23rd, 2017Posted by admin

Tak w kratkę piszę, bo w kratkę mam zasięg internetu. Po ostatnich wiatrach powaliło sporo drzew w dolinach. Z jakiegoś powodu właśnie tam były najsilniejsze porywy. Teraz już nie wieje, ale pada, jakby chciało nadrobić letnie zaległości. Cena grzybów na bazarze spadła do 90 hrywien za kilogram i już chyba nie spadnie bardziej. Hondzik znów [...]

Środa, 20 września.

Wrzesień 20th, 2017Posted by admin

Deszcz i mgła uziemił w chacie turystów, ale płonący kominek, miła atmosfera przy stole i troszkę alkoholu, umiliło nam wczorajszy wieczór. Temperatura spadła do 8 stopni, ale już dziś troszkę wzrosła. Rano jeszcze troszkę padało, ale teraz jest już pogodnie, a co jakiś czas włącza się pompka systemu ciepłej wody. Robię miejsce na bukowe drewno, [...]

Poniedziałek, 18 września.

Wrzesień 18th, 2017Posted by admin

Na zdjęciu kocioł Munczela. To ten dwówierzchołkowy szczyt po lewej. Na samym szczycie jest słupek graniczny z 1922 roku i dwa schrony z pierwszej wojny. Dwówierzowłkowy szczyt na prawo od Munczela, to Rozszybenyk. Od niego odchodzi grań z ostańcowymi skałkami, która łączy Rozszybenyk ze Stepańcem. Ze źródełkiem udało mi się odnieść pełny sukces! Woda cieknie [...]

Niedziela, 17 września.

Wrzesień 17th, 2017Posted by admin

Hondzik naprawiony! Przyjechałem nim samodzielnie z Werchowyny, a skrzynia biegów aż piszczała z radości, że może skorzystać z biegów nigdy nie używanych. Wiatr we włosach i te rzeczy… Godzinę mi zajęła podróż z Werchowyny do samej chatki. Kiedy mnie nie było konie objęły w posiadanie okolice chatki. Najwyraźniej wyłamały ogrodzenie w tołoce, gdzie na kilkunastu [...]